|
Stopniowe przechodzenie lata w jesień, a niebawem jesieni w zimę, dostarcza nam wielu przyjemnych doznań estetycznych. Liście na drzewach powoli zmieniają barwę, czerwienią się sumaki, złocą buki, cieszą różnymi odcieniami brązu dęby i tylko kasztanowce stoją nagie, pozbawione przedwcześnie liści za sprawą szrotówka, który w drugiej części sezonu wegetacyjnego wyraźnie przyspieszył rozwój. Poczwarki szrotówka "opadły" wraz z liśćmi na ziemię, gdzie pozostaną do wiosny następnego roku. Dodam tylko, że w 1 kg suchych liści może się znajdować nawet 6 lub 7 tysięcy poczwarek tego maleńkiego motyla. Powolny, ale systematyczny, spadek temperatury sprzyja owadom (w tym szkodnikom), które "mają czas" na właściwe przygotowanie się do zimy - odnalezienie kryjówek w ściółce, w glebie czy w szczelinach kory, złożenie odpowiedniej liczby jaj (w przypadku mszyc i przędziorków), czy na przemiany fizjologiczne w organizmie polegające na związaniu nadmiaru wody. Każdy organizm ma swój sposób na przetrwanie trudnego zimowego okresu, ale czy dotrwa do wiosny, o tym zadecyduje wiele różnych czynników zarówno klimatycznych, jak i żywych - biotycznych - wynikających np. z aktywności ptaków czy drapieżnych owadów i pajęczaków.
Na polach coraz mniej warzyw. Pierwsze przymrozki zakończyły sezon gatunków mniej odpornych na niskie temperatury. Nie ma już pomidorów, dla których ten sezon był wyjątkowo dobry - przede wszystkim ze względu na słoneczną, suchą pogodę i niesprzyjające warunki dla chorób grzybowych. Zresztą, dotyczyło to także wielu innych gatunków warzyw. Puste pola wyglądają monotonnie - ważne, aby pozostało na nich jak najmniej resztek roślinnych warzyw, na których mogą zimować sprawcy wielu groźnych chorób.
Druga połowa października to tradycyjny okres sadzenia drzew i krzewów owocowych. Doświadczonym ogrodnikom i działkowcom nie trzeba przypominać, że kupowany materiał szkółkarski powinien posiadać dobrze rozwinięty, nieprzesuszony i nieuszkodzony system korzeniowy, na którym nie powinny znajdować się jakiekolwiek guzy czy wyrośla. Pnie powinny mieć gładką korę, a obecność zranień, zrakowaceń czy pozostałości bytowania i żerowania bawełnicy korówki nie powinny mieć miejsca. Bawełnica występuje w ostatnich latach dosyć licznie i prawie każdy musiał zauważyć śnieżnobiały, puszysty nalot pokrywający powierzchnię kory, pod którym ukrywały się samice i larwy tej mszycy, ponad sto lat temu zawleczonej do Europy. W ślad za nią sprowadzono wówczas naszego sprzymierzeńca, a jej wroga - maleńką błonkówkę, nazywaną oścem korówkowym, której obecność w naszych ogrodach nie jest jednak na tyle liczna, aby mogła w wystarczającym stopniu ograniczyć liczebność bawełnicy. A może sami wyniszczamy ośca, stosując w nadmiarze ochronę chemiczną?
Razem z krzewami porzeczki, zwłaszcza czarnej, możemy kupić i sprowadzić do ogrodu wielkopąkowca porzeczkowego. Dodam, że nazwa "wielki" dotyczy pąków, które pod wpływem żerowania tego niewielkiego szpeciela zmieniają swój wygląd, znacznie powiększając rozmiary. Sam wielkopąkowiec nie jest widoczny gołym okiem, a w jednym pąku znaleźć można nawet kilkanaście tysięcy sztuk tego roztocza (stwierdzony rekord to 30 tysięcy). Wielkopąkowiec pozostaje w pąkach aż do wiosny następnego roku, kiedy to wychodzi na zewnątrz, a następnie przenoszony jest wraz z kroplami deszczu lub za pośrednictwem owadów na inne krzewy porzeczki.
Druga połowa października to także najlepszy okres na zwalczanie kędzierzawości liści brzoskwini ( Pomarsol Forte). Sprawca tej znanej ogrodnikom choroby zimuje na powierzchni kory, toteż aby go zwalczyć należy pień i konary bardzo dokładnie opryskać dużą ilością cieczy roboczej. Nie należy także zapominać o drzewach i krzewach rosnących w bezpośrednim sąsiedztwie, lub stykających się z brzoskwinią, na których mogą się znajdować zimujące stadia choroby. |