Czerwcowe upały przyspieszyły nieco rozwój owadów i roztoczy, ale i tak wpływ długiej, ostrej zimy jest w dalszym ciągu wyraźnie widoczny. Pokolenie wiosenne szrotówka kasztanowcowiaczka wyleciało w tym roku dopiero na początku lipca, a „powinno”... dwa tygodnie wcześniej. Te fenologiczne anomalie dotyczą także innych owadów oraz... roślin, których rozwojem „rządzą” przecież te same prawa Natury.
Obecny rok można nazwać mszycowym, a po wiosennym, bardzo licznym występowaniu tych drobnych pluskwiaków, nastąpiło wprawdzie krótkie zahamowanie ich rozwoju, spowodowane opadami deszczu i panującym chłodem na przełomie maja i czerwca, ale późniejszy – czerwcowy wzrost temperatury był w dalszym ciągu sprzyjający dla mszyc (
Confidor,
Decis,
Provado Plus). Ich kolonie są obecnie duże, trudno też w nich dostrzec larwy biedronek, złotooków i bzygów i chyba właśnie mniej liczna obecność wrogów naturalnych jest jedną z przyczyn problemów z mszycami.
Na modrzewiach pojawił się biały mączysty „proszek”, będący nalotem woskowym wytwarzanym przez bardzo w tym roku liczne mszyce z rodziny ochojnikowatych. Oczywiście liczebność tych i innych mszyc można ograniczać nawet teraz, stosując zalecane, selektywne preparaty ochronne, o ile tylko rozmiary roślin pozwalają na ich bezpieczne stosowanie (
Confidor). W miarę upływu czasu obecność pożytecznych organizmów będzie stopniowo wzrastała, toteż działalność mszyc będzie stopniowo coraz mniej widoczna.
Łuskając groch (zwłaszcza ten późniejszy) może nas spotkać niemiła niespodzianka w postaci niewielkich gąsienic oraz uszkodzonych nasion, którym towarzyszy przędza i grudki odchodów. Oczywiście szkodnikowi – pachówce strąkóweczce (
Decis) nie możemy już zapobiec, ale... pomyślmy o następnym roku! Jeżeli w strąkach zauważamy gąsienice, to należy przyspieszyć zbiór, tak, aby nie dopuścić do zejścia gąsienic do ziemi i pozostania w niej aż do następnego roku. Po sprzęcie grochu glebę należy dokładnie przekopać, tak aby zniszczyć te gąsienice, którym jednak udało się zejść do gleby.
Te same zabiegi powinniśmy zastosować w odniesieniu do... nasionnicy trześniówki. Larwy tego owada także schodzą do gleby po zakończeniu rozwoju w owocach (także najczęściej późnych odmian!) i pozostają w niej aż do końca maja następnego roku. Nasionnica, jeżeli nie ma w pobliżu innych wiśni i czereśni, atakuje co roku to samo drzewo, uszkadzając coraz większą liczbę owoców (
Calypso). Prostym rozwiązaniem utrudniającym larwom zagrzebywanie się w glebie może być rozkładanie na ziemi pod czereśnią czy wiśnią włókniny. Nie zapominajmy także, o prostym urządzeniu ułatwiającym wykrycie nasionnicy i ustalenie terminu zabiegu, jakim są pomarańczowe pułapki lepowe.
Od kilku lat obserwujemy coraz liczniejsze występowanie w całej Europie owocówki jabłkóweczki (
Calypso,
Decis). Wylot, oraz stopniowy wzrost liczebności tego motylka możemy śledzić przy pomocy prostego urządzenia, jakim jest pułapka feromonowa. Samiec „wszędzie czuje samicę, ale nie może jej odnaleźć” – (czego to ludzie nie wymyślą). Pułapki feromonowe można także stosować do śledzenia owocówki śliwkóweczki, przezierników, zwójki koróweczki oraz kilku gatunków zwójek liściowych.
Lipcowe opady i nie najwyższe temperatury (o ile nastąpią), będą także sprzyjały coraz liczniejszemu występowaniu chorób grzybowych. Szczególne znaczenie będzie miała zaraza ziemniaka (
Previcur,
Tattoo C) i mączniak rzekomy cebuli (
Tattoo C). W ślad za ziemniakami, zaatakowane zostaną pomidory, a sygnałem do przeprowadzenia pierwszych zabiegów na pomidorze powinno być stwierdzenie obecności zarazy na ziemniakach uprawianych w pobliżu.
Jeżeli na zakończeniach pędów jabłoni dostrzegamy (od czerwca) biały, mączysty nalot, a liście wyginają się pastorałowato i z czasem brązowieją, to znak, że zaatakowane zostały przez mączniaka jabłoni (
Folicur Multi) i najlepszym rozwiązaniem będzie ich wycięcie. Chyba, że posiadamy sporą liczbę drzew, a wtedy trzeba sięgnąć po odpowiedni fungicyd (
program ochrony sadów).